winicjatywa



Dla mnie tegoroczna edycja festiwalu miała trzech zwycięzców. Po pierwsze – Ábrahám Pince. Jestem wiernym fanem Roberta Pétera – filozofa z wykształcenia i całkowitego samouka w kwestii produkcji wina, a mój szacunek do jego pracy rośnie z każdym kolejnym rocznikiem. Nie inaczej było w tym roku. Podstawowe wino tego producenta – Doxa 2016 (♥♥♥♥) – używając kolokwializmu „pozamiatało”. Niesamowicie świeże, orzeźwiające, skaliste, z nutą cytrusową, mogłoby być substytutem picia wody prosto z potoku. A przy tym – jest to jedno z najtańszych win w Erdőbénye (2800 HUF, przy zakupie 6 butelek i więcej przyjemne dla kieszeni rabaty). W roczniku 2016 duże wrażenie robi także Diókút (♥♥♥♡) o jeszcze bardziej wyraźnej, skalistej budowie i Kerektölgyes 2016 (♥♥♥♥), który w bukiecie daje jeszcze znać o fermentacji w beczce, ale później dominują już nuty mokrego kamienia, mineralności i wyraźna tanina. Duży potencjał, ale i autentycznie garażowa produkcja – powstało ledwie 140 butelek. Z wciąż dostępnych starszych roczników polecam w szczególności cytrusowo-pikantny Köleves 2013 (♥♥♥♡), słonawo-taniczne Serpa 2014 (♥♥♥♥), a przede wszystkim cytrusowo-ziołowe Reserve 2013 (♥♥♥♥♥), które ma przed sobą minimum dekadę kariery.